Mała czarna 0
Mała czarna

Mała czarna w naszej pracowni

Czasami bywają takie dni w naszej pracowni, że wszystko idzie nam pod górkę. Maszyny odmawiają posłuszeństwa, nici się zrywają a tkaniny nie układają się tak jak powinny. A przecież projekt przewidywał taką prostą koszulę nocną. Żadnych udziwnień, prostota i klasyka. Po prostu mała czarna.

No właśnie mała czarna. Skoro ubieramy się w małą czarną na wieczorne wyjście z przyjaciółmi lub na popołudniowy koktajl to co stoi na przeszkodzie aby ubrać się w taką koszulkę nocną. Nasze małe czarne koszulki są klasyczne w swojej prostocie co właśnie podkreśla ich elegancję. Czasem decydujemy się na upiększenie ich koronkowymi rękawkami lub aplikacją na dekolcie ale fason nadal pozostaje wierny klasycznej formie. No właśnie, a skąd właściwie wziął się pierwowzór czyli jakie jest pochodzenie małej czarnej?

Skąd się wzięła mała czarna

W naszej kulturze kolor czarny od dawna był kolorem żałoby. Takie podejście postanowiła zmienić moja ulubiona projektantka Coco Chanel. Co prawda ubranie kobiet w czerń nie było wyłącznie wynikiem kaprysu projektantki a prawdopodobnie zrodziło się z osobistych przeżyć związanych z tragiczną śmiercią jej kochanka. Chanel twierdziła jednak, że kobiety myślą o wszystkich kolorach poza brakiem koloru. Wg niej czarny wytrzyma wszystko, biały również. Oba kolory są pięknem absolutnym. I tak w roku 1926 Coco w swoim salonie przedstawiła kolekcję czarnych sukien na spotkania popołudniowe i wieczorne, odznaczających się wyjątkową prostotą i elegancją. Początki tego modelu były trudne. Niełatwo było przekonać do nowego pomysłu klientki a krytyka sypała się na nią bez żadnych hamulców. Szczególnie, że od początku swojej twórczości promowała kolekcje swobodnych czy raczej „ubogo wyglądających” strojów dla bogatych kobiet.

Mała czarna w swoich początkach była obiektem drwin. Złośliwi konkurenci Chanel opowiadali, że projektantka ściągnęła ze swojej służącej jej „roboczy uniform” i odłączyła towarzyszący mu biały fartuszek, by ostatecznie przedstawić ten model swoim klientkom jako własny projekt. Nazywano ją również złośliwie „nędzą luksusową”. Ówczesny projektant Paul Poiret zobaczywszy Chanel w małej czarnej zapytał ją po kim nosi żałobę. Na szczęście, znana z ciętego języka oświadczyła mu „Po Panu”.

Po prezentacji małej czarnej, również francuscy krytycy nie pozostawili na Chanel suchej nitki. Tylko jedno pismo, amerykański „Vouge” zachwycił się projektem określając wieczorową sukienkę „fordem w każdej szafie kobiety” (na marginesie trzeba dodać, że Ford był wówczas numerem jeden na świecie). Nieco przybita Coco pierwszymi reakcjami na jej projekt, nie poddawała się. Wkrótce jednak kobiety pragnące zmian zaczęły stopniowo składać w jej salonie zamówienia.

Tym sposobem w niedługim czasie coraz więcej kobiet nie wyobrażało sobie aby nie mieć w garderobie przynajmniej kilku takich sukienek. I tak jest zresztą do dziś. Coco Chanel tworzyła kreacje ponadczasowe, które do dzisiaj nie przemijają. Która z nas nie ma przynajmniej jednej małej czarnej w szafie.

 

Źródła:

I. Kozina „Historia mody. Od krynoliny do mini”
P. Morand „Czar Chanel”
H. Vaughan „Coco Chanel. Sypiając z wrogiem”

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl